Twardy kręgosłup i mocna głowa
Najwięcej wódki piją studenci prawa oraz medycyny. Wystarczy wybrać się w sobotni wieczór do Sopotu, popytać bywalców pubów i knajp czym się zajmują i znaczny procent powie jednoznacznie – studiuję prawo. Kim trzeba być, żeby zostać skutecznym adwokatem?
Z pewnością należy mieć ponadprzeciętną inteligencję. Dostać się na ten kierunek wcale nie jest tak łatwo, choć z każdym rokiem akademickim łatwiej. Aby marzyć o dostaniu się na wymarzone studia trzeba doskonale znać historię, mieć świadomość przemian politycznych oraz socjologicznych, a także posiadać zdolność logicznego myślenia. Zatem jeśli ktoś ma dwóję z matematyki może mieć nie lada kłopot, gdyż nawet w przypadku dostania się na upragniony kierunek czeka go szereg przedmiotów nierozerwalnie związanych z logiką, a nawet informatyką.
Ponadto trzeba mieć zdolność szybkiego i trwałego zapamiętywania. Artykuły, kodeksy, ustępy, przepisy, paragrafy… Cały ten wokabularz pomimo swej stałości zmienia się od wewnątrz. Prawo wciąż jest żywe i choć fundamenty takie jak konstytucja, prawo rzymskie, czy mądrości łacińskie zmianom raczej nie ulegną, to nie zapominajmy, że ustawy w sejmie są stale nowelizowane, lub pisane na nowo, a nader często przepychane kolanem przez drzwi wszystkich izb. O metodzie „ZZZ” – zakuj, zalicz i zapomnij możemy paradoksalnie zapomnieć.
Powinniśmy się także przyzwyczaić do nieprzespanych nocy z kodeksem cywilnym w ręku i tysiącach kazusów, które trzeba rozwikłać, co do najprostszych zadań nie należy. Studenci prawa najczęściej odpowiadają, iż największy problem sprawia im prawo rzymskie, karne, cywilne oraz konstytucyjne. Historia prawa to jest temat do przejścia, bo w tej teorii przecinki mają znaczenie drugorzędne i liczy się przede wszystkim umiejętność wyciągania najistotniejszych faktów oraz segregowania ich.
Żeby studiować powyższy kierunek warto mieć odłożone trochę złotych. W takim nawale wiedzy trudno znaleźć dorywczą pracę, aby wesprzeć skromny studencki budżet, a nawet jeśli to się uda z pewnością odbije się na wynikach. Ponoć najtrudniejsze są pierwsze dwa lata – potem z górki. Panie w dziekanacie jednym głosem mówią, że jeśli ktoś odpada, to zazwyczaj po pierwszym roku, natomiast jeśli ktoś rezygnuje z własnej woli – po kilku tygodniach. Liczy się twardy kręgosłup i… Mocna głowa.
